
Szoty w podróży
22 czerwca, 2026
Przyznam szczerze, że początkowo nie planowaliśmy odwiedzać Muzeum Antonio Blanco. Bali kojarzyło nam się raczej ze świątyniami, wodospadami i polami ryżowymi niż ze sztuką.
Trafiliśmy tam trochę przypadkiem. Po prostu przechodziliśmy obok i postanowiliśmy wejść do środka, uciekając zarówno przed tłumem, jak i wyjątkowo wysoką temperaturą panującą na zewnątrz.
Już sama brama wejściowa sugerowała, że nie będzie to całkiem zwyczajne miejsce.
Antonio Blanco był malarzem, którego ze względu na styl życia i niecodzienne podejście do sztuki często nazywa się „balijskim Dali”.
Przyjechał na Bali w latach 50. XX wieku i został tu do końca życia. To właśnie tutaj poznał swoją przyszłą żonę, balijską tancerkę Ni Ronji, z którą doczekał się czwórki dzieci.
Malował głównie kobiety, a inspiracji do swoich prac szukał w lokalnej kulturze, przyrodzie i codziennym życiu mieszkańców wyspy. Był znany z dość ekscentrycznego charakteru i zamiłowania do przepychu.
Antonio Blanco zdecydowanie nie był miłośnikiem minimalizmu. Marmurowe kolumny, bogato zdobione balustrady i ogromna kopuła nad centralną częścią budynku sprawiają, że czujesz się jak w pałacu, a nie w klasycznym muzeum. Trudno uwierzyć, że to miejsce jeszcze nie tak dawno było czyimś domem.
To pomieszczenie miało kompletnie inny klimat. Bardziej swojski i zdecydowanie mniej pałacowy. Oprócz obrazów można było zobaczyć część przedmiotów należących do samego Blanco. Było tu sporo pamiątek, fotografii, szkiców i codziennych sprzętów.
Całość sprawiała wrażenie, jakby właściciel wyszedł tylko na chwilę i miał zaraz wrócić, żeby dokończyć jakąś rozpoczętą pracę.
Wszystkie wnętrza pełne są najróżniejszych detali. Zdobione sufity, rzeźbione drzwi, ozdobne okna i dekoracje pojawiają się praktycznie wszędzie. Momentami nawet trudno skupić się na samych obrazach, bo co chwilę wzrok przyciąga coś zupełnie innego.
Zwiedzając muzeum zwróćcie szczególną uwagę na ramy obrazów. Gwarantuję – czasami robią większe wrażenie niż dzieła, które miały oprawiać.
Myślę, że jednym z powodów, dla których Blanco postanowił osiąść właśnie tutaj, były widoki. Z tarasów muzeum można spojrzeć na zieloną dolinę Campuhan i gęstą tropikalną roślinność otaczającą posiadłość.
Aż trudno uwierzyć, że zaledwie kilka minut stąd znajdują się zatłoczone ulice Ubud, pełne skuterów, sklepów i turystów.
Warto również poświęcić chwilę na spacer po ogrodzie. Można tu na moment usiąść w cieniu i odpocząć od zgiełku Ubud. Między palmami, rzeźbami i innymi dekoracjami mieszkają tu egzotyczne ptaki, które wydają się czuć tutaj równie dobrze jak turyści.
WSKAZÓWKI
Muzeum Renesansu Blanco znajduje się przy Jalan Raya Campuhan, na górze z widokiem na spokojny szlak Campuhan Ridge Walk . Łatwo je dostrzec dzięki ekstrawaganckiemu budynkowi i strzelistym kamiennym smokom strzegącym wejścia.
Adres: Jl. Raya Campuhan, Sayan, Kecamatan Ubud, Kabupaten Gianyar, Bali 80571, Indonezja
Cena biletu (2025r): 100 000 IDR (ok. 25 zł)
Godziny otwarcia: 9:00-17:00. Na zwiedzanie warto zarezerwować około 1–1,5 godziny.