
Szoty w podróży
16 sierpnia, 2026
Do ogródów przy Princess Street idziesz w dwóch celach – albo dla relaksu i chwili oddechu albo dla najpiękniejszych ujęć na zamek w całym mieście.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka wieków temu zamiast zielonych trawników znajdowało się tutaj Nor’ Loch – jezioro, które przez lata stanowiło naturalną barierę chroniącą Edinburgh Castle i Stare Miasto od północy. Z czasem jednak zamieniło się w mocno zanieczyszczony zbiornik, do którego trafiały nieczystości z rozrastającego się miasta. W drugiej połowie XVIII wieku, wraz z budową New Town, rozpoczęto jego osuszanie, a dawna dolina stopniowo zmieniała swoje oblicze.
Dziś Princes Street Gardens dzielą się na dwie części – większe West Princes Street Gardens oraz znacznie mniejsze East Princes Street Gardens, rozdzielone przez The Mound. A pomiędzy nimi? Całkiem sporo ciekawych miejsc i historii. Ruszamy!
Nasz spacer po Princes Street Gardens rozpoczęliśmy od strony Dean Ramsay Memorial – granitowego, celtyckiego krzyża o wysokości prawie 8 metrów, wzniesionego w 1879 roku ku pamięci Edwarda Bannermana Ramsaya, duchownego i pisarza znanego jako Dean Ramsay. Warto przyjrzeć mu się z bliska – krzyż pokrywają bogate ornamenty oraz płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia Chrystusa. Sam pomnik jest ciekawy, ale warto również rzucić okiem nieco dalej. Stąd bowiem rozciaga się jeden z lepszych widoków na zamek, taka mała perełka dla fotografów.
Idąc dalej, dotarliśmy do kościoła św. Kutberta (St Cuthbert’s Church). Historia tutejszej parafii sięga co najmniej XII wieku, choć obecna świątynia jest znacznie młodsza – powstała pod koniec XIX stulecia.
Niestety nie udało nam się wejść do wnętrza kościoła bo był zamknięty. W zamian za to sporo czasu spędziliśmy na otaczającym go starym cmentarzu. Naprawdę nas zachwycił! Nagrobki pochodzące nawet z XVII wieku, stare kamienne płyty i obeliski, a wszystko to częściowo ukryte wśród drzew i zieleni. Magiczne miejsce! Warto zatrzymać się tu choć na chwilę i pospacerować pomiędzy starymi grobowcami.
A potem… znów rzut oka na zamek. Kolejny obłędny widok!
Tuz przy wyjściu z cmentarza trafiliśmy na pomnik bezdomnego psa o imieniu BUM.
BUM żył pod koniec XIX wieku w San Diego w Kalifornii. Słynął z zamiłowania do włóczęgi – wskakiwał do pociągów i podróżował nimi po okolicy, zawsze jednak wracając do swojego miasta. Z czasem stał się tak popularny, że mieszkańcy San Diego uznali go za swoistą miejską maskotkę.
Pomnik Buma stanął tutaj jako symbol przyjaźni pomiędzy San Diego i Edynburgiem – miastami partnerskimi. Edynburg postawił pomnik pieskowi BUM, a San Diego – pomnik Bobby,ego, który przez lata miał czuwać przy grobie swojego właściciela.
Kolejnego punktu naszego spaceru nie da się przeoczyć. Ross Fountain, czyli Fontanna Rossa to chyba jedno z najczęściej fotografowanych obiektów w całym Edynburgu i to wcale nie ze względu na niezwykle piękne zdobienia, a zdecydowanie ze względu na spektakularny widok w tle.
Fontanna powstała we Francji. Została wykonana w stylu Beaux-Arts w odlewni żelaza Antoine’a Durenne’a w Sommevoire, a następnie zaprezentowana podczas Wielkiej Wystawy w Londynie w 1862 roku. Tam wypatrzył ją szkocki rusznikarz i przedsiębiorca Daniel Ross, który kupił fontannę i podarował ją Edynburgowi. Ważącą ponad 120 ton konstrukcję rozebrano na 122 części, przetransportowano do Szkocji i w 1872 roku ustawiono w West Princes Street Gardens.
Kiedy już nacieszysz oczy zamkiem w tle – przyjrzyj się samej fontannie, bo naprawdę jest na czym zawiesić oko. Na jej szczycie stoi kobieca postać trzymająca róg obfitości, symbol dobrobytu i dostatku, a poniżej umieszczono cztery kobiece figury symbolizujące sztukę, naukę, poezję i przemysł. Jeszcze niżej znajdziemy osiem syren wylewających wodę z dzbanów oraz całe mnóstwo mniejszych detali – lwie głowy, cherubiny, ryby, winorośle i inne motywy związane z wodą. Wszystko podkreśla charakterystyczna miętowo-złota kolorystyka, którą fontanna odzyskała podczas gruntownej renowacji zakończonej w 2018 roku.
Mijając liczne rzeżby i pomniki dotarliśmy do Domku Ogrodnika (Gardner’s Lodge)
Wygląda on jak rezydencja z bajki dzięki swojemu wiktoriańskiemu wystrojowi i kolorowemu ogrodowi kwiatowemu.
Kiedy rada miasta odnawiała ogrody przy Princess Street w 1886 roku, zbudowano ten domek dla Głównego Ogrodnika. Obecnie nikt tu nie mieszka, ale jest to teren prywatny, więc można go podziwiać jedynie z zewnątrz.
Powoli zbliżaliśmy się do wyjścia z West Princes Street Gardens, ale zanim opuściliśmy tę część parku, czekała na nas jeszcze jedna, zdecydowanie najbardziej kolorowa atrakcja – Floral Clock, czyli słynny zegar kwiatowy. Powstał w 1903 roku i jest najstarszym tego typu zegarem na świecie.
Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że to cudeńko faktycznie odmierza czas!
Przez wiele lat mechanizm trzeba było codziennie nakręcać, natomiast od 1973 roku zegar jest napędzany elektrycznie.
Najbardziej niezwykła jest jednak jego tarcza. Każdego roku powstaje od nowa z dziesiątek tysięcy niewielkich roślin, a jej wzór zmienia się, często nawiązując do ważnej rocznicy, wydarzenia lub organizacji. Samo sadzenie trwa kilka tygodni, więc zdecydowanie nie jest to zwykła parkowa rabatka.
Głównym motywem tegorocznego zegara jest 20-lecie Trellis – szkockiej organizacji charytatywnej zajmującej się ogrodnictwem terapeutycznym
TU możesz zobaczyć krótki filmik z tworzenia tegorocznego zegara.
Po wyjściu z West Princes Street Gardens ruszyliśmy w stronę The Mound – wzniesienia oddzielającego zachodnią i wschodnią część ogrodów. I tutaj ciekawostka – wzgórze, choć wygląda jak naturalny element krajobrazu, zostało usypane przez człowieka. Powstawało od końca XVIII wieku z ogromnych ilości ziemi wydobywanej podczas budowy Nowego Miasta. W ten sposób z czasem powstało połączenie pomiędzy położonym znacznie wyżej Starym Miastem a rozwijającym się po drugiej stronie doliny New Town.
Dziś The Mound jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów centrum Edynburga. To właśnie tutaj stoją monumentalne gmachy Scottish National Gallery oraz Royal Scottish Academy, a ponad nimi piętrzy się zabudowa Old Town.
Ostatnim punktem naszego spaceru po Princes Street Gardens był Scott Monument – potężny, neogotycki pomnik poświęcony szkockiemu pisarzowi Walterowi Scottowi. Widać go z daleka – na pewno nie przegapisz.
Strzelista, ciemna konstrukcja ma ponad 60 metrów wysokości i trochę przypomina wieżę gotyckiej katedry. Pomnik wzniesiono w XIX wieku, już po śmierci pisarza, a u jego podstawy znajduje się wykonany z białego marmuru posąg Scotta w towarzystwie jego ukochanego psa Maidy.
Warto przyjrzeć się monumentowi nieco dokładniej, bo jego fasadę zdobią dziesiątki rzeźb przedstawiających przede wszystkim bohaterów powieści Scotta, ale także postacie związane ze szkocką historią i literaturą. Łącznie znajdziemy tu 68 figur – jest więc czego wypatrywać!
A jeśli komuś mało widoków na Edynburg, może wspiąć się również na sam monument. Na najwyższy taras widokowy prowadzi ponoć 287 schodów – nie sprawdziliśmy więc nie powiem, Wam, że tak jest na pewno 🙂
PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI:
BILETY: Wstęp do Princes Street Gardens jest bezpłatny. Park leży w samym centrum Edynburga, więc nie ma potrzeby planowania do niego osobnego dojazdu – bardzo łatwo połączyć spacer z Royal Mile, Edinburgh Castle czy zwiedzaniem New Town.
CZAS ZWIEDZANIA: Na spokojny spacer po Princes Street Gardens warto przeznaczyć około 2 godz. Samo przejście przez park zajmie oczywiście znacznie mniej, ale po drodze jest sporo miejsc, przy których warto zatrzymać się choć na chwilę. Jeśli planujecie wejście na Scott Monument, zajrzenie do Scottish National Gallery albo po prostu – tak jak my – robicie mnóstwo zdjęć, zarezerwujcie sobie 3-4 godziny.
SEZONOWOŚĆ: Niektóre z atrakcji zmieniać sie będą w zależności od pory roku. Przykąłdem jest tu Floral Clock. Kwiatowa tarcza przygotowywana jest na sezon letni, dlatego poza nim zegar nie wygląda tak efektownie jak na zdjęciach wykonywanych w pełni lata.